Naszą ludzką tendencją i pokusą jest tzw. słomiany zapał. Chciałabym, aby wszyscy nasi klienci zdawali sobie sprawę, że w pracy z żywym stworzeniem, jakim jest pies, takowa tendecja nie procentuje. To znaczy, w prostym języku, że jeśli nie zrobisz swojej części pracy, nie będziesz smakował jej owoców. Co więcej, wraz z Tobą brak zmian oczywiście odczuje również Twój pies, a przecież chodzi w tym układzie po równo- o Ciebie, jak i o niego. Bez dobrostanu opiekuna nie osiągniemy dobrostanu psa, co jest kolejnym alarmującym i wiodącym punktem TERAPII BEHAWIORALNEJ. Jeśli mamy do czynienia z obniżeniem nastroju opiekuna lub większymi psychicznymi trudnościami, jest to płaszczyzna do pracy z terapeutą, nie behawiorystą.
Jeszcze odmiennym tematem jest częste zjawisko lenistwa (tak, lenistwa, nie zaburzeń) i braku krytycytyzmu w odniesieniu do swojej osoby, a nawet swojego psa. Rzadko zdarza się to drugie, ponieważ wyjściowo opiekun zgłaszający się z psem, ochoczo opowiada o domniemanych problemach swojego psa. Nierzadko jednak te problemy nie wyprodukowały się samodzielnie, a pochodzą od nas.